Łazienka pięknie ogrzana

663 odwiedzin
24 Sep 2015

Łazienka w każdym chyba mieszkaniu jest tym miejscem, w którym szczególną uwagę należy zwrócić na temperaturę powietrza. Nikogo dziś już nie dziwi, że w łazienkach bywa ona wyższa nawet o kilka stopni niż w reszcie pomieszczeń. Przyjęcie takiej zasady już na etapie projektowania systemu grzewczego podwyższa w konsekwencji komfort użytkowania łazienki, zmniejsza ryzyko przeziębień, ułatwia schnięcie ręczników etc.

Jak jednak do tego doprowadzić? Jedynym wyjściem jest mocne grzanie – „mocne”, czyli silniejsze niż w innych pomieszczeniach, a do tego od czasu do czasu wspomagane specjalnymi urządzeniami.

Trudne początki

Jedną z najdziwaczniejszych koncepcji „oszczędnościowych” w przemyśle budowlanym PRL-u było przekonanie, że łazienki zasadniczo nie potrzebują grzejników. Normatywy uznawały za aż nadto wystarczające, gdy przez pomieszczenie łazienkowe przechodziła pojedyncza rura – pion ogrzewczy. Wychodzono z założenia, że po pierwsze łazienki oddzielone są od ścian zewnętrznych budynków innymi, ogrzewanymi pomieszczeniami, zaś po drugie w trakcie użytkowania i tak dogrzewają się niejako same, gdyż gorąca woda z natrysku lub wanny oddaje część ciepła do wnętrza pomieszczenia; szczególnie dobra sytuacja pod tym względem miała panować tam, gdzie zastosowano gazowe piecyki łazienkowe. Było to dość zaskakujące stwierdzenie w sytuacji, gdy jednocześnie przestrzegano (całkiem słusznie) przed zamykaniem się w łazienkach z pracującymi piecykami gazowymi, a wszechobecne marnotrawstwo energii powodowało, że dla większości klientów elektrociepłowni gorąca woda w rurach była zjawiskiem rzadko spotykanym. W założeniach tych nie uwzględniano też, że w polskich warunkach łazienki pełnią najczęściej także rolę pralni i suszarni dla mokrej odzieży czy pościeli, co dodatkowo musi obniżać temperaturę w ich wnętrzach. Wszystko to sprawiało, że łazienki, zamiast stanowić enklawy ciepła w mieszkaniach, stanowiły często pomieszczenia najzimniejsze, szczególnie w newralgicznych chłodnych miesiącach i w budynkach, w których wyjątkowo sprawny był system wentylacyjny… Szersze zrozumienie dla potrzeby specjalnego dogrzewania łazienek pojawiło się dopiero mniej więcej w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, początkowo w budownictwie jednorodzinnym, a następnie także i w „państwowych” blokach. Początkowo jednak w łazienkach instalowano standardowe grzejniki żeberkowe lub panelowe, słabo dostosowane do specyfiki pomieszczenia (np. trudno było na nich w sensowny sposób rozmieścić wilgotne ręczniki czy elementy odzieży).

Dziś czasy się zmieniły i ogrzewanie łazienkowe jest zwykle oczywistością, choć nadal częściej wynikającą ze zdrowego rozsądku projektantów niż ze sztywnych przepisów normatywnych. Po co więc pisać o dawnych czasach? Ano po to, że nadal większość substancji mieszkaniowej w Polsce stanowią budynki zrealizowane przed 1990 rokiem, dla których oczywiste dziś potrzeby czy wymagania techniczne często zderzają się z trudnymi do przezwyciężenia ograniczeniami. Dobrym przykładem może być tu właśnie ogrzewanie łazienkowe, którego chęć posiadania deklaruje coraz większa liczba właścicieli starych mieszkań czy domów, ale które zarazem niestety nie zawsze da się w sensowny sposób zabudować.

Grzanie wodą

Najpopularniejszym sposobem ogrzewania łazienek jest oczywiście stosowanie grzejników wodnych, podłączonych do tej samej instalacji centralnego ogrzewania, co reszta budynku. Grzejniki te różnią się jednak dość znacznie od stosowanych w innych pomieszczeniach – przede wszystkim formą wynikającą z pewnej odmienności funkcji. Po pierwsze, grzejniki łazienkowe umieszczane są zazwyczaj w bardziej widocznych miejscach niż pokojowe, muszą zatem pełnić też w większym stopniu rolę dekoracyjną. Po drugie, pomimo upowszechniania się zachodniej mody na instalowanie pralni w kuchniach, grzejniki łazienkowe nadal służą także do suszenia, wskazane jest zatem, by ich budowa pozwalała na rozwieszanie na nich ręczników czy wilgotnej odzieży. Z tego też powodu najczęściej spotykane tzw. grzejniki drabinkowe zbudowane są zazwyczaj z dwóch pionowych rur – jednej doprowadzającej i drugiej odprowadzającej wodę – połączonych licznymi poprzecznymi rurkami o mniejszej średnicy. Spotyka się także bardziej dekoracyjne formy, jak np. grzejniki wykonane z jednej rury przepływowej, tak giętej i kształtowanej, by większość jej biegu przypadała na poziome odcinki. Za najbardziej estetyczne uznawane są te modele grzejników, w których woda doprowadzana jest i odprowadzana przez słabo rzucające się w oczy przyłącza umieszczone z dołu konstrukcji, często jednak spotyka się wzory z króćcami o standardowym rozstawie 50 cm, którymi podczas remontu łazienek łatwiej jest zastępować typowe grzejniki starego typu.

Grzejniki łazienkowe umieszcza się najczęściej nieco wyżej niż typowe grzejniki ścienne, tak by wygodniej było m.in. ścierać z nich kurz czy rozwieszać pranie. Istnieją też mniej typowe możliwości montażu grzejników, np. w formie rurowych poręczy obiegających wnętrze łazienki czy nawet ażurowych ścianek działowych z rur grzejnych. Grzejniki wodne najczęściej wykonywane są ze stali nierdzewnej malowanej proszkowo na biało, co zapewnia im estetyczny wygląd i łatwość utrzymania w czystości. Większość producentów, na życzenie klienta i za osobną dopłatą, oferuje też możliwość wykańczania grzejników w innych barwach, dostosowanych do indywidualnej aranżacji łazienki. W ostatnim okresie coraz częściej pojawiają się na rynku interesujące z użytkowego i estetycznego punktu widzenia grzejniki łazienkowe z miedzi lub z chromowanej stali nierdzewnej; pamiętać jednak trzeba, że te drugie mają wyraźnie mniejszą sprawność od innych.

Grzanie wodą i prądem

Podstawową wadą wodnych grzejników łazienkowych jest to, że w przypadku korzystania z sieci centralnego ogrzewania, pracują one tylko wtedy, gdy funkcjonuje cała sieć. Jest to szczególnie niewygodne podczas chłodnych lub deszczowych dni zdarzających się poza sezonem grzewczym, kiedy to w łazience panuje niemiła, niska temperatura, a w dodatku powstają trudności z suszeniem ręczników czy odzieży. Lekarstwem jest w tej sytuacji nabycie i zamontowanie grzałki elektrycznej, którą podłącza się do grzejnika wodnego. Umożliwia ona samodzielne ogrzewanie wody w grzejniku poza sezonem, jak również dogrzewanie jej w sytuacjach, gdy jej temperatura w sieci jest niewystarczająca. Grzejnik, do którego dopasowujemy grzałkę, musi mieć oczywiście możliwość odcięcia go od reszty sieci i wstrzymania cyrkulacji wody. Jeśli zapomnimy o tym warunku, nasza grzałka może znienacka stanąć przed ambitnym zadaniem rozgrzania wody w całej sieci miejskiej – i będzie się z niego usiłowała sumiennie wywiązać na nasz koszt.

Rozwiązanie z grzałką elektryczną do grzejnika wodnego jest o tyle wygodne, że umożliwia lepszą kontrolę na utrzymaniem w miarę stałej temperatury powietrza w łazience, niezależnie od kaprysów dostawcy ciepłej wody. Jego minusem jest natomiast to, że nie zawsze i nie wszędzie grzałkę da się zamontować, o czym będzie mowa przy okazji omawiania zasad bezpieczeństwa.

Grzanie samym prądem

Częste są niestety sytuacje, w których wodnych grzejników łazienkowych w ogóle nie da się zastosować. Chodzi tu nie tylko o nowo projektowane budynki, w których nie przewidziano wodnej instalacji ogrzewczej, ale przede wszystkim o stare, przeznaczone do remontu domy lub mieszkania, w których grzejników takich nie da się zastosować – czy to ze względu na zbyt małe rozmiary łazienek, czy na brak odpowiednich instalacji, czy wreszcie z szeregu innych powodów technicznych. W takich sytuacjach jedynym rozwiązaniem jest skorzystanie z grzejników zasilanych prądem. Elektryczne grzejniki łazienkowe z wyglądu dosyć przypominają grzejniki wodne – do tego stopnia, że bywają z nimi mylone na pierwszy rzut oka – co wynika z podobieństwa wykonywanych funkcji. Inna zasada działania pozwala jednak na ich dużo swobodniejsze kształtowanie: przewody mogą mieć mniejszą średnicę i być gięte w dość dowolne sposoby, zamiast jednego dużego grzejnika można użyć kilku o różnych kształtach, istnieją grzejniki w postaci paneli suszarkowych osadzonych na zawiasach i składanych na ścianę, grzejniki zabudowane w suficie lub w podłodze, a nawet grzejniki przenośne na osobnych podstawach, które można umieszczać w dowolnym punkcie łazienki. Spotyka się też czasem elektryczne grzejniki konwektorowe, które służą do ogrzewania powietrza cyrkulującego wewnątrz łazienki i oddającego ciepło w jej zakątkach – to rozwiązanie utrudnia jednak wykorzystanie ich do suszenia.

Posiadanie elektrycznych grzejników łazienkowych praktycznie uniezależnia nas od zewnętrznej instalacji ciepłowniczej, pozwalając na dowolną regulację temperatury wewnątrz łazienki. Wadą tego rozwiązania jest wysoka dziś i rosnąca w prognozach cena prądu. Warto jednak pamiętać, że łazienka jest na ogół pomieszczeniem o niewielkiej kubaturze, w dodatku umieszczonym w otoczeniu innych pomieszczeń, w związku z czym straty ciepła z jej wnętrza są minimalne. Ogrzewanie prądem nie powinno zatem przesadnie nadszarpnąć naszych kieszeni.

Pełna moc

Zasadniczym czynnikiem branym pod uwagę przy projektowaniu ogrzewania łazienkowego jest jego moc. Zakłada się obecnie, że temperatura powietrza w łazience powinna wynosić co najmniej +25°C i pozostawać na tym poziomie nawet wtedy, gdy temperatura w sąsiednich pomieszczeniach jest o 3÷4°C niższa. Jeśli łazienka nie posiada jakichś szczególnie dolegliwych mostków termicznych, dla osiągnięcia tego wskaźnika wystarczy na ogół przeliczeniowa moc grzejników rzędu 70÷100 W/m2. Jeśli grzejniki mają służyć też do suszenia ubrań czy ręczników – czyli prawie zawsze – wartość tę należy nieco podwyższyć, do ok. 100÷130 W/m². Ponieważ na rynku dostępny jest cały szereg grzejników o różnych kształtach i wymiarach, o mocy 500÷2500 W, wprawnemu projektantowi nie jest trudno tak dobrać liczbę, układ i rozmieszczenie grzejników, by nie tylko zapewnić ich optymalną pracę, ale też estetyczny wygląd łazienki. Jeśli decydujemy się na grzejnik wodny z towarzyszącą mu grzałką elektryczną, moc tej ostatniej należy dobrać tak, by wynosiła ona ok. ¾ mocy grzejnika. Wartość taka wystarcza do samodzielnego ogrzania go do optymalnej temperatury, nie stwarzając zarazem niebezpieczeństwa uszkodzenia w razie przypadkowego przegrzania.

Grzejniki oczywiście nie muszą, a nawet nie powinny, pracować przez cały czas na pełnej mocy. Ich działaniem można sterować ręcznie, normą są jednak termostaty regulujące tryb pracy w zależności od temperatury powietrza i/lub wody w instalacji ciepłowniczej. Regulatory są też niezbędne ze względów bezpieczeństwa, chronią bowiem przed oparzeniami, jakich mogłyby doznawać osoby korzystające z łazienki w razie przypadkowego zetknięcia się skóry ze zbyt rozgrzaną powierzchnią – o co w polskich, ciasnych zwykle łazienkach nie byłoby wszak trudno.

Nie obchodź się z prądem nieudolnie

Szerokie stosowanie instalacji elektrycznych w łazienkach może budzić pewne obawy. Dlatego też przepisy bezpieczeństwa w tej dziedzinie są szczególnie surowe, a dzięki temu w praktyce ilość wypadków pozostaje minimalna. Nie wchodząc w bardziej szczegółowe omawianie obowiązujących norm, warto jednak ogólnie wiedzieć, że:

w żadnym wypadku nie należy montować grzejników elektrycznych (ani grzałek do grzejników wodnych) nad wannami, gdyż w przypadku ich odpadnięcia może dojść do śmiertelnego porażenia prądem,

wszystkie grzejniki elektryczne wiszące, stojące i inne powinny być mocowane w odległości co najmniej 60 cm od wanien lub umywalek i posiadać atestowane zabezpieczenia przeciwko wodzie kapiącej z góry i pryskającej,

urządzenia elektryczne zasilane poprzez odłączalne sznury z wtyczkami muszą bezwzględnie być podłączane do gniazdek z uziemieniem; jeśli łazienka nie posiada odpowiedniej instalacji, należy ją zabudować lub całkiem zrezygnować z wyposażania w elektryczne grzejniki,

należy przestrzegać wszelkich zaleceń producentów grzejników odnośnie ich okresowych przeglądów i konserwacji, tak by zawsze w porę można było odkryć potencjalnie niebezpieczne objawy ich zużycia lub uszkodzenia.

Oczywiście nawet takie szczegółowe unormowania zawsze można obejść. Przykładowo, zainstalowany w łazience grzejnik przenośny łatwo choćby przypadkowo umieścić wewnątrz sześćdziesięciocentymetrowej „strefy bezpieczeństwa”, źle wykonane lub konserwowane instalacje mogą od początku nie spełniać norm zabezpieczenia przeciwbryzgowego etc. Aby zapobiec ewentualnym awariom lub wypadkom, konieczne jest więc po prostu kierowanie się poczuciem odpowiedzialności, elementarną wiedzą techniczną, czy wreszcie zdrowym rozsądkiem – bo jeśli tych zabraknie, nie pomogą żadne, choćby najsurowsze normy budowlane.

 

O ogrzewaniu więcej przeczytasz na ogrzewanie a jeśli interesuje Cię temat samych łazienek to zapraszamy do działu łazienka

Galeria:
Ostatnia modyfikacja: 11 Apr 2017
Powiązane artykuły:


Zapisz się
do naszego
newslettera

Powyższe pole jest puste. Wpisz swój adres e-mail, po czym kliknij Zapisz się