Raz kozie...salon

831 odwiedzin
24 Sep 2015

Jeszcze wcale nie tak dawno, bo w okresie PRL -u, wolno stojący metalowy piecyk zwany kozą był synonimem ubóstwa i tandety.

Okopcone kozy, opalane szmatami, makulaturą czy kradzionym chrustem, w życiu i sztuce spotykało się co najwyżej w zamieszkałych przez margines społeczny ruderach, barakach budowlanych, zagrzybionych suterenach i innych miejscach, w których żaden porządny obywatel nie chciałby przebywać ani chwili dłużej niż jest to absolutnie konieczne. Na szczęście z tamtych czasów pozostała w zasadzie tylko nazwa, a poza nią, nowoczesne i estetyczne urządzenia dostępne na rynku budowlanym i będące ozdobami najbardziej reprezentacyjnych pomieszczeń, nie mają już nic wspólnego z tradycyjnymi kozami.

Komu koza?

Wolno stojący piecyk kominkowy jest dobrym rozwiązaniem przede wszystkim dla osób, które nie mają dość ochoty lub funduszów na żmudne murowanie tradycyjnego kominka ze wszystkimi koniecznymi instalacjami. Kozę można ulokować właściwie w dowolnym miejscu mieszkania, na powierzchni obejmującej co najmniej sześćdziesięciocentymetrowy żaroodporny pas terakoty, kamienia, klinkieru lub miedzianej czy stalowej blachy przed drzwiczkami paleniska. Koniecznym warunkiem jest tylko umieszczenie piecyka w pobliżu instalacji kominowej o odpowiednich parametrach, w miejscu, w którym sufit jest nie niżej niż 165 cm, a wszelkie przedmioty łatwopalne – meble, firanki etc. – nie bliżej niż 80 cm. Kozy są znacznie mniejsze i tańsze od tradycyjnych kominków, ich gabaryty pozwalają na łatwe przenoszenie w przypadku np. remontu lub rearanżacji wnętrza (możliwości te ulegają dalszemu zwiększeniu, jeżeli w trakcie projektowania i budowy domu przewidziano przy głównym pomieszczeniu więcej niż jeden przewód kominowy), a ich stosunkowo mała masa pozwala uniknąć specjalnego wzmacniania stropów, często wymaganego w przypadku kominków wbudowanych. Prócz tego kozy są po prostu ładne i pasują do każdego wnętrza.

Czemu koza?

Podobnie jak kominki kozy pełnią przede wszystkim funkcje dekoracyjne, stanowiąc zawsze interesujący element wystroju mieszkania, a przy tym swego rodzaju „integrator” skupiający przy sobie domowników w tzw. długie zimowe wieczory. Niezależnie od tych zadań kozy mogą również pełnić funkcje ogrzewcze. Piecyki wolno stojące dzielą się na radiacyjne i konwekcyjne. Te pierwsze oddają ciepło do pomieszczenia całą swoją powierzchnią, te drugie natomiast działają na nieco podobnej zasadzie jak kominki wyposażone w system dystrybucji gorącego powietrza – między ich podwójnymi ściankami powstaje gorące powietrze, które następnie unosi się pod sufit i rozpływa po całym pomieszczeniu. Funkcje grzewcze kozy mogą mieć istotne znaczenie w ogólnym bilansie energetycznym domu: typowy spotykany w handlu piecyk o sprawności ok. 70% i o mocy z przedziału 3÷17 kW może ogrzewać pomieszczenie o powierzchni liczonej według zasady 10÷12 m2/kW, przy założeniu wysokości nie przekraczającej 2,5 m. W przypadku dokonania pewnych manipulacji ułatwiających rozprowadzanie ciepłego powietrza (m.in. otworów przewiewnych w ścianach) może to być nawet kilka pomieszczeń, podobnie jak ma to miejsce w przypadku kominków z systemem DGP. Wartości te oczywiście nie wystarczają do ogrzewania domów o większej kubaturze (wymagałoby to zresztą kłopotliwego, ciągłego utrzymywania ognia w piecykach), są natomiast na tyle istotne, że pozwalają traktować kozy jako cenne pomocnicze źródło dogrzewania mieszkań. Producenci oferują też kozy wyposażone w dodatkowe funkcje użytkowe, np. piekarnik lub płytę grzejną do przygotowywania posiłków; przydatne może nie tyle w codziennym użytku gospodarczym, co jako zabawny i interesujący element obsługi spotkań towarzyskich.

Jaka koza?

Kozy budowane są z żeliwa lub ze stali. Piecyki żeliwne, dzięki metodzie formowania przez odlewanie, mogą mieć bardziej stylowe i finezyjne kształty. Ich wnętrza wykłada się zwykle cegłą szamotową, co pozwala na zmagazynowanie dużej ilości ciepła i dłuższe go wypromieniowywanie. Piecyki stalowe, mniejsze i lżejsze od żeliwnych, mają na ogół prostsze formy i krócej „trzymają” ciepło. Zarazem, ze względu na szybsze rozgrzewanie się ich powierzchni do wyższej temperatury, wymagają obudowania lekką osłoną ceramiczną lub kamienną, oprócz zwiększenia bezpieczeństwa domowników, zwiększającą też nieco sprawność piecyka. W handlu dostępne są piecyki wolno stojące o najrozmaitszych wzorach i barwach – od kunsztownie cyzelowanych „rzeźb” metalowych dostosowanych do mieszkań o tradycyjnym wystroju, do prostych, ascetycznych wręcz form dobrze sprawdzających się we nowoczesnych wnętrzach. Istnieją też kozy imitujące tradycyjne urządzenia tego typu, kozy przypominające stare piece kaflowe, a nawet piecyki wbudowane w meble; z większymi szklanymi lub mniejszymi metalowymi drzwiczkami; obrotowe, pozwalające oglądać ogień z kilku stron i wiele, wiele innych. Bez najmniejszej przesady można powiedzieć, że każdy inwestor jest w stanie szybko znaleźć w ofercie sprzedawców coś, co przypadnie mu do gustu i stanie się prawdziwą ozdobą domu; ograniczeniem jest tylko – jak zwykle w takich wypadkach – zasobność portfela. Jedynym chyba istotnym problemem eksploatacyjnym piecyków w kontekście ich konstrukcji jest wysoka temperatura, do jakiej rozgrzewa się ich powierzchnia. Ryzyko oparzenia się o wolno stojący piecyk jest oczywiście wyższe niż ma to miejsce w przypadku kominków, nawet gdy koza znajduje się na uboczu pomieszczenia i jest zabezpieczona przepisową obudową. Każe to zastanowić się nad celowością instalowania kozy w domach, po których często biegają dzieci czy  zwierzęta.

Oprócz względów estetycznych i utylitarnych przy wyborze kozy można kierować się także innymi przesłankami. Jedną z nich mogą być kwestie ekologiczne – nowoczesne kozy emitują do atmosfery bardzo niewielkie ilości szkodliwych substancji. Dzieje się tak dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii, tzw. spalania wtórnego, która polega na dopalaniu w szczególnie wysokiej temperaturze cząstek znajdujących się w dymie, przez co nie uciekają one przez komin do atmosfery. Coraz częściej spotyka się też dopalanie katalityczne spalin w o wiele niższych temperaturach, co jednak wymaga stosowania kosztownych katalizatorów. Kolejnym kryterium wyboru piecyka może być względna taniość łatwo dostępnego paliwa.

Co do kozy?

Kozy opalane są najczęściej drewnem lub prefabrykatami drzewnymi. Najlepiej nadaje się do tego celu drewno liściaste o wilgotności do 20%, gdyż produkty spalania drewna iglastego (i w ogóle każdego bardziej wilgotnego) powodować mogą przyspieszoną korozję paleniska, a zwłaszcza przewodu kominowego. Tańszą alternatywą są prefabrykaty (brykiety lub pastylki) z prasowanych i klejonych trocin albo innych odpadów drzewnych. Dostępne, acz rzadziej spotykane, są także modele pieców wolno stojących na węgiel kamienny, a nawet brunatny. W przypadku większości pieców paliwo dokładane jest przez przednie drzwiczki, wygodniej jednak obsługuje się modele z osobnymi drzwiczkami bocznymi lub klapą od góry paleniska. Pełen wsad paliwa powinien wystarczać na ok. 8 godzin ognia, choć przy odpowiedniej regulacji czas ten można znacznie przedłużyć. Regulowanie płomienia możliwe jest przez odpowiednie dozowanie powietrza, za pomocą szybra lub specjalnego regulatora; coraz częściej spotyka się też piecyki wyposażone w termostaty automatycznie regulujące przekrój otworu dopływowego. Aby uniknąć „wypijania” przez piecyk powietrza z pomieszczeń domu, można doprowadzić do niego specjalnym przewodem świeże powietrze z zewnątrz budynku. Jest to jednak nieco bardziej skomplikowane niż w przypadku zwykłych kominków, ze względu na to, że koza jest z definicji elementem wolno stojącym i trudniej jest zamaskować przewód napowietrzający w konstrukcji ściany czy podłogi. Podłączenie rury spalinowej do komina nie powinno wymagać wykonania więcej niż dwóch kolanek o kącie nachylenia najwyżej 30°; chyba że warunki techniczne podane przez producenta zezwalają na bardziej liberalne podejście do konstrukcji przyłącza. Przewód kominowy o minimalnym przekroju 15 cm2 powinien mieć nie mniej niż 4 m długości i wystawać na wysokość co najmniej 30 cm ponad kalenicę dachu, co – jeśli wierzyć normom budowlanym – zapewnić winno odpowiedni ciąg spalin niezależnie od warunków atmosferycznych. Ważną sprawą jest też antykorozyjne zabezpieczenie przewodu kominowego od środka (najlepiej warstwą tworzywa kwasoodpornego), w celu uchronienia go przed zniszczeniem przez skraplającą się parę wodną z dodatkiem substancji żrących obecnych w paliwach.

Piecyk należy oczyszczać z popiołu zasadniczo po każdym paleniu. Najwygodniej i najbardziej higienicznie odbywa się to w przypadku piecyków wyposażonych w odłączany popielnik, najlepiej z możliwością nakrycia go na czas przenoszenia przez wnętrze domu. W tańszych modelach konieczne jest niestety tradycyjne czyszczenie paleniska. Oprócz zabiegów konserwacyjnych wykonywanych samodzielnie, co najmniej raz w roku konieczny jest profesjonalny, tj. wykonany przez kominiarza, przegląd piecyka i całego przewodu kominowego, ponieważ gwarancją bezpieczeństwa użytkowania kozy jest szczelność przewodów do odprowadzania z niej spalin.

 

Więcej o ogrzewaniu na http://www.pomyslnadom.pl/ogrzewanie

Galeria:
Ostatnia modyfikacja: -/-

Zapisz się
do naszego
newslettera

Powyższe pole jest puste. Wpisz swój adres e-mail, po czym kliknij Zapisz się